sobota, 15 września 2012

Czerwono-bordowe paznokcie :) czyli kiedy nie mogę się zdecydować... ;)

Mój pierwszy post lakierowy :) Pewnego dnia nie mogłam się zdecydować, jakiego lakieru użyć i ostatecznie użyłam kilku branych pod uwagę ;) Czerwienie i bordo to kolory, których najczęściej używam, dołożyłam jeszcze czerń, którą często malowałam paznokcie parę lat temu. Kolorystyka nie jest letnia, ale ciemnymi odcieniami maluję pazurki cały okrągły rok ;)
Niestety mam tylko jedno zdjęcie, wykonane w cieniu, w świetle dziennym. Lakiery na kciuku i wskazującym są zbyt do siebie podobne, niestety nie miałam w danym momencie jaśniejszej czerwieni pasującej odcieniem.








Lakiery, których użyłam: (od lewej) 
Golden Rose Classics Mini nr 143 - kremowa czerwień - zmieszany z Viperą Jumpy nr 155 - malinowa czerwień z brokatem (mało widoczny na zdjęciu)
Ados Extra Long Lasting nr 576 - ciemna czerwień ze złotym nieznacznym shimmerem
Golden Rose Classics Mini nr 144 - bordo z shimmerem złoto-srebrno-czerwonym ;)
Golden Rose Sweet Color nr 31 - kremowe bardzo ciemne bordo, takie "wampiryczne" z akcentem fioletu
Golden Rose Classics Mini nr 172 - kremowa błyszcząca czerń





Taki manicure bardzo mi się podobał, planuję jeszcze podobny, tylko w kolorystyce granatowo-stalowej :)


Pozdrawiam wszystkie lakieromaniaczki ;)

sobota, 8 września 2012

Maska Gloria z miodem - efekty. Szybka notka bez zdjęć ;)

Miód jest polecany jako naturalna odżywka do włosów, "włosomaniaczki" używają go m.in. do tuningowania masek. Postanowiłam ostatnio wypróbować tą metodę ;)


Wykonanie ;)
Do porcji maski Gloria dodałam niecałą łyżeczkę miodu - było to "drugie O" w OMO (Joanna Naturia z makiem i bawełną, oczyszczający szampon z SLES). Maskę nałożyłam na włosy - trochę kiepsko się nakładało, ponieważ miód był nieco skrystalizowany; następnie nałożyłam na włosy torebkę "foliówkę" i na to ręcznik.
Maskę trzymałam na włosach ok. 35 minut. Początkowo czułam swędzenie z tyłu głowy, które później ustąpiło. Po spłukaniu i odciśnięciu włosów w ręczniku, włosy przeczesałam palcami i pozwoliłam im swobodnie schnąć.

Efekt
Po wyschnięciu włosy były mięciutkie i jedwabiste. Skręciły się w loczki i to mnie pozytywnie zaskoczyło :) Po spojrzeniu w lustro entuzjazm opadł - efekt wizualny był fatalny. Skręcone włosy obnażyły bezlitośnie skórę głowy, również z tyłu - bez rozczesania włosów i zakrycia prześwitów nie byłoby mowy o "wyjściu do ludzi". Ponieważ włosy myłam po południu, trudno mi ocenić czy i na ile zostały obciążone.

Wnioski ;)
Miód robi moim włoskom dobrze :) Jednak nie bardzo nadaje się do stosowania wtedy, gdy zależy mi na bezproblemowo ułożonych włosach. Myślę, że spróbuję dodawać miód jeszcze do innych odżywek lub masek i zobaczę, czy będzie lepszy efekt wizualny :)


Pozdrawiam :)




ps. Użyty miód jest "pewny", od sąsiada pszczelarza ;)

wtorek, 4 września 2012

Recenzja: Evalar - Olej z korzenia łopianu z propolisem + OMO

W poprzedniej notce wspominałam o tym, że od lutego tego roku stosuję olejowanie. Jakiś czas temu zauważyłam wzmożone wypadanie włosów i postanowiłam ograniczyć oleje na parafinie. Szukałam jakiegoś taniego olejku z naturalnym składem (wykluczyłam kokosową Vatikę do częstego stosowania, gdyż puszy mi włosy) i wybór padł na olej z korzenia łopianu z propolisem rosyjskiej firmy Evalar



Niestety na opakowaniu informacje i skład zamieszczono wyłącznie w języku rosyjskim, dlatego zamieszczam przetłumaczone przeze mnie informacje z angielskiej wersji strony producenta.


"Olej łopianowy wzbogacony propolisem jest szczególnie polecany do włosów suchych i zniszczonych.

Składniki:
Olej łopianowy, propolis, oliwa z oliwek

Właściwości:
Ekstrakt propolisu zawiera olejki eteryczne, wosk pszczeli, balsamy, żywice, prowitaminy, witaminy B1, B2, E, C i P. Propolis przyczynia się do przywrócenia wzrostu włosów, szybkiego gojenia się drobnych ran i zadrapań. Długie stosowanie propolisu prowadzi do wybitnych rezultatów.

Kompleks żywic roślinnych i olejów tłuszczowych zawartych w propolisie (dodanym do oleju łopianowego) odżywia korzenie włosów i zmiękcza skórę głowy. Olejki eteryczne propolisu mają działanie bakteriobójcze. Powierzchnia włosa będzie powleczona przez wosk pszczeli na całej jego długości. Wosk pszczeli zachowuje się jak odżywka, zwiększając mechaniczną wytrzymałość włosów od nasady po ich końce. 

Olej Łopianowy z Propolisem zapobiega kruchości suchych i zniszczonych włosów, czyniąc je miękkimi i jedwabistymi, chroni przed wpływem czynników atmosferycznych, zapewnia dodatkowe odżywianie skórze głowy, redukuje swędzenie spowodowane suchością skóry.

Zalecane wskazania:
-         Do zapobiegania kruchości i suchości włosów
-         Do odżywiania i zmiękczania skóry głowy
-         Do pielęgnacji zniszczonych włosów

Wskazówki:
Nałóż ciepły olej na włosy i skórę głowy, delikatnie masuj przez 15 minut (unikaj szybkich i intensywnych ruchów, gdyż może to spowodować łamanie lub wyrywanie włosów), następnie rozprowadź olej na całej długości włosów. Pozostaw na godzinę, następnie umyj głowę delikatnym szamponem. Powtarzaj procedurę dwa razy w tygodniu. Wykonaj 10 procedur, następnie możesz zrobić 2 tygodnie przerwy i powtórzyć cykl."

Na stronie dowiadujemy się także, że dostępne pojemności opakowania to 100 i 130ml. Ja spotkałam się tylko z wersją 100ml. Produkt przydatny jest dwa lata od daty produkcji.


Olejek bardzo przypadł mi do gustu. Przyjemny zapach - kojarzy mi się z drożdżowym ciastem, łatwa aplikacja. Pod tymi względami przypomina mi Vatikę kokosową. Jest dość tłusty, przezroczysty, ma żółtawy kolor.
Stosuję go jednak inaczej, niż zaleca producent: nakładam olejek na całą noc, 2-4 razy w tygodniu. Boję się podgrzewać go tak jak Vatikę, wkładając buteleczkę bezpośrednio do bardzo ciepłej/gorącej wody - najpierw wkładam butelkę do woreczka foliowego, w wodzie trzymam nie dłużej niż 5 minut. 
Nakładałam go również na zimno, jednak podgrzany jest przyjemniejszy w aplikacji ;) Olejek nakładałam solo, jak również zmieszany z Vatiką kokosową lub Amlą Dabur- jednak najlepsza jest wersja bez dodatków.
Zmywałam go najczęściej szamponem Alterra z morelą i pszenicą, potem nakładałam odżywkę Joanny z makiem i bawełną, stosowaną przeze mnie jako d/s. Tym szamponem olej zmywał się bezproblemowo, problemy miałam przy myciu balsamem BDFM.
Dla moich krótkich włosów olej jest wydajny - użyłam go ok. 10 razy, a zostało mi w buteleczce jeszcze trochę. Nie jestem minimalistką jeśli chodzi o oleje ;) - używam ok. 2 łyżeczki 5ml olejku, wylewam bezpośrednio na dłoń.

Efekty:
Oleje z korzenia łopianu stosuje się głównie do włosów wypadających i osłabionych. Liczyłam na zahamowanie wypadania, poprawę kondycji włosów. Wypadanie trochę się zmniejszyło, poza tym nie widzę szczególnych efektów. Wiadomo, że tego typu produkty należy stosować regularnie przez parę miesięcy. Do tego wcześniej używałam innych olejków i nie miałam bardzo zaniedbanych włosów ;)
Efekt po nakładaniu na noc, umyciu i użyciu odżywki - włosy nie są obciążone, lśnienie mniejsze niż po Amli Dabur, czasem lekkie puszenie, ale mniejsze niż po Vatice.

Mam ochotę wypróbować inne wersje tego olejku, głównie z nagietkiem i drzewem herbacianym.

Olejek dostępny jest na Allegro i w kilku zielarskich sklepach internetowych, w cenie ok. 13zł za 100ml.



Wczorajsze OMO:
Na noc olejek Evalar, pierwsze O - Joanna Naturia z makiem i bawełną, M - brzoskwiniowy szampon Dulgon Kids (bez SLS/SLES), drugie O - maska Gloria (nałożona na ok. 3 minuty).

Rezultaty na zdjęciach (Włosy uczesane grzebieniem - dlatego się nie kręcą, trochę przeczesane palcami z tyłu, wydaje mi się, że z przodu trochę się spuszyły. Z boku widoczne prześwity. Drugie zdjęcie zrobione przy użyciu lampy błyskowej - włosy wyglądają jak tłuste :( ):