środa, 28 listopada 2012

Alternatywna czerń - lakier Essence Edward's Love

Chyba jedyne co mi się podoba w serii Twilight to scena w kinie z "New Moon" i limitki Essence ;) (jakkolwiek prezentowany lakier jest moim pierwszym zakupem z ww. limitek ;) )






"Edward's Love" to numerek cztery z limitowanej edycji "Breaking Down part 2". Jest to czerń z mnóstwem srebrnych drobinek, wśród których ukrywają się (tak, że nie widać ich na zdjęciach ;) ) jeszcze drobniejsze kolorowo mieniące się drobinki - holograficzne? Przez drobinki lakier nie prezentuje się aż tak mrocznie jak klasyczna czerń, bliżej mu do ciemnego popielu. 

O ile kolorystycznie lakier bardzo mi podszedł, to reszta pozostawia trochę do życzenia :( Jest gęsty, wręcz oblepia pędzelek - aplikacja jest trudna. Trwałość (z topem i podkładem) - 2 dni bez odprysków, moim zdaniem słabo. Zmywanie - ciężkie, ze względu na brokat, ale tego akurat mogłam się spodziewać ;) 

Czy warty zakupu - owszem, jeśli szukamy oryginalnego koloru. Ja jeszcze rozważam zakup fioletowego "Alice Had a Vison", ale mam już tak dużo fioletowych lakierów... ;)



 "Edek" w cieniu (2 foto w oryginalnym rozmiarze po kliknięciu :) )



"Edek" w słońcu




Cena: 8,99zł

Pojemność: 10ml
Dostępność: Drogerie Natura



sobota, 24 listopada 2012

Herbacianie: King's Crown Magie des Orients vs. Indischer Tanz

 W Rossmannie znajdziemy całkiem niezły wybór herbat marki King's Crown. Oprócz "klasycznych" owocowych herbat w ofercie są też oryginalne herbatki z mieszanek ziół i przypraw. Ja zwróciłam uwagę na te orientalne - moim pierwszym wyborem była Ayurvedischer Tee - Magie des Orients. Wrażenia miałam pozytywne, ale wróciłam do niej dopiero po dłuższym czasie. 
Jakiś czas temu, kiedy była promocja na herbaty w Rossmannie, zauważyłam bardzo podobną herbatę - Chai Tee - Indisher Tanz. Myślałam, że jest to nowa wersja orientalnej herbatki, zwłaszcza że na półce było tylko jedno wymęczone opakowanie Magie des Orients. Skład był trochę zmodyfikowany, postanowiłam spróbować. Ostatnio okazało się jednak, że obie herbaty są w stałej ofercie, więc zakupiłam też MdO i mogę porównać obie herbatki :)




  
Skład:
Ayurvedischer Tee - Magie des Orients
koper włoski, anyż, cynamon, imbir, liście jeżyny, kardamon, gałka muszkatołowa, goździki, korzeń lukrecji, skórka pomarańczowa, pieprz, wanilia

Chai Tee - Indisher Tanz
czarna herbata, imbir, lukrecja, cynamon, pieprz, słodkie liście jeżyn, ziele angielskie, kardamon, goździki

Przyrządzanie:
Ayurvedischer Tee - Magie des Orients
zalać wrzątkiem, parzyć 5-7 min

Chai Tee - Indisher Tanz
zalać lekko przestygniętą świeżo zagotowaną wodą, zaparzać 5-7 min., można podawać z mlekiem, miodem lub cukrem kandyzowanym


Obie herbaty mają podobne opakowanie - pomarańczowe z zielonymi akcentami, z orientalnym motywem (plus sylwetka Taj Mahal w tle). Indisher Tanz ma trochę większą gramaturę - 25 torebek po 2 gramy, MdO - 25 torebek po 1,75 g. Jak w przypadku pozostałych herbat King's Crown torebki są pakowane osobno w papierowe saszetki. 
Cena: 4,49zł, w promocji ok. 3,5zł.
 

Indisher Tanz po zaparzeniu ma bursztynowy, lekko żółty kolor. W smaku jest dość ostra, zapewne dzięki pieprzowi, który jest wysoko w składzie. Nie piłam jej ani z mlekiem, ani z cukrem, jak polecano na opakowaniu. 
Magie des Orients ma bogatszy skład, wyłącznie ziołowo-przyprawowy, bez "prawdziwej" herbaty (jak w IT). Po zaparzeniu ma jasny, żółtawy kolor, mocno czuć ją anyżkiem. Jest słodsza w smaku, mniej ostra.

Mnie obie herbaty przypadły do gustu - myślę, że po Indisher Tanz będę sięgać jak poczuję potrzebę ostrego napoju, a po Magie des Orients kiedy zechcę się zrelaksować.


niedziela, 11 listopada 2012

Trochę blasku - Eveline Holografic Shine nr 407

Dzisiaj prezentuję pierwszy z moich trzech holograficznych lakierów Eveline - nr 407 (posiadam jeszcze 411 i 415). Jest to trudny do określenia kolor - w sieci znalazłam już kilka opisów i żaden mi nie pasuje ;) Dla mnie zależnie od odcienia  jest to brąz złamany różem, chłodny róż złamany brązem ;), delikatna miedź wpadająca w beż.
W każdym razie jest to kolor pasujący do jesiennego krajobrazu i aury.

Dopiero na zdjęciach zobaczyłam, że można było położyć trzecią warstwę dla lepszego krycia. Lakier nie jest aż tak błyszczący - na wierzchu top Sally Hansen. Bardzo cenię w tej serii to, że nie widać smug ;) Plus oczywiście te fantastyczne drobinki. Trwałość mogłaby być lepsza - lakier bez odprysków wytrzymuje może 2 dni. Mimo to go polecam, bo odcienie są ładne, a za 10zł możemy mieć aż trzy buteleczki :)



 w słońcu



 w cieniu


w słońcu / w cieniu

sobota, 10 listopada 2012

Odkrycie: Olejem przeciwko lakierowi do włosów ;)

Taki krótki post ;)
Zawsze miałam problem za lakierami do włosów - nawet najmniejsza ilość lakieru powodowała tragiczne zlepienie włosów i problematyczne zmycie. Dlatego wpadł mi do głowy szalony (?) pomysł - nałożenie na noc oleju na fryzurę potraktowaną lakierem. Lakieru użyłam naprawdę mało i głównie z przodu, na grzywkę. Do tego zwykłe umycie włosów odpadało, gdyż było to po imprezie w nocy, a moje włosy umyte wieczorem rano nie chcą niestety dobrze wyglądać. 
Użyłam Amli Gold, nakładałam również na skórę głowy, gdyż ta była w zasadzie nietknięta lakierem i względnie oczyszczona po poprzednim myciu. Rano okazało się, że olej zemulgował czy też rozpuścił lakier - nie miałam żadnych problemów z myciem włosów, zero zlepienia czy splątania. Po umyciu włosy były takie jak zawsze. 

Nie wiem czy to bezpieczna metoda radzenia sobie z lakierem, ale moim włosom jednorazowo nie zaszkodziła.

środa, 7 listopada 2012

Odrobina energii na jesienne dni - Pearl Fashion nr 22 Shanghaired

W pochmurne dni, kiedy mało jest słońca, energetyzująco działają na mnie żywe kolory lakierów do paznokci :) Wybieram więc często czerwone odcienie. Prezentowana czerwień to kolejny z mojej kolekcji lakier Pearl Fashion, odcień nr 22 - Shanghaired (pisane razem ;)). Jak pozostałe moje lakiery tej marki ma złotawy shimmer widoczny w słońcu. 
Zastanawiam się, czy ten odcień ma być jakimś odpowiednikiem Shanghai Red marki Chanel (również czerwień z shimmerem) - jednak ten lakier widziałam tylko na swatchach i odcień wydaje się w innym tonie.

Lakier jest wygodny w aplikacji, do krycia wystarczą dwie warstwy. Jednak po siedmiu miesiącach zaczął nieznacznie gęstnieć - wg moich obserwacji czerwone lakiery gęstnieją najszybciej :(
Trwałość ok. 4 dni, jeśli nie moczę nadmiernie rąk ;)

Obecnie dostępny w sklepie internetowym http://looksus.kielce.pl w cenie 2,98zł.


   w słońcu

 w cieniu



 w cieniu / w słońcu



w cieniu / w słońcu (na buteleczce widać odkładający się złoty shimmer)





poniedziałek, 5 listopada 2012

Na ratunek paznokciom: Lovely - Serum wzmacniające z wapniem i wit. C

Niedawno zauważyłam, że moje paznokcie są w okropnym stanie. Łuszcząca się płytka, rozdwajające się brzegi... Maluję paznokcie 1-2 razy w tygodniu, staram się używać lakierów podkładowych, zmywacz obowiązkowo bezacetonowy, 1-2 w tygodniu bez lakieru. A mimo to "tragedia". Postanowiłam odstawić na jakiś czas lakiery (co dla mnie jako lakieromaniaczki było ciężkie) i regularnie używać jakiejś odżywki. Postawiłam na polecane przez wiele blogerek i "Wizażanek" serum wzmacniające Lovely.
Serum stosowałam przez 15 dni, nakładając na paznokcie 1-4 razy dziennie. 



Opis z opakowania: "Serum wzmacniające z wapniem i wit. C. Zawiera kompleks z wyciągów z wiśni egzotycznej z zachodnich Indii i wapnia zamkniętych w kapsułkach liposomów. Wiśnia egzotyczna jest bogatym źródłem wit. C, A i F, które stymuluje regenerację komórek i syntezę kolagenu.


Moje wrażenia:
Serum ma wygodne opakowanie, jest bardzo wydajne (na zdjęciu ilość produktu po 15-dniowej kuracji). Zapach jest neutralny, przypomina mi jakąś dawno używaną przeze mnie odżywkę do paznokci lub rzęs. Na początku stosowania zauważyłam szybszy przyrost skórek i paznokci. 


 (zdjęcia w drugim dniu kuracji, powiększenie po kliknięciu)


Niestety popełniłam błąd - nie obcięłam wszystkich rozdwojonych brzegów paznokci. Nie chciałam tego robić, bo musiałabym niektóre paznokcie poobcinać aż do "ciała" - jednak nie warto być próżną... Kilka paznokci w trakcie kuracji mi się połamało i musiałam i tak je obciąć całkowicie na krótko.


(zdjęcia w 10 dniu kuracji, powiększenie po kliknięciu)

Zauważyłam, że serum faktycznie niweluje rozdwajanie się i łuszczenie płytki. Nie do końca byłam zadowolona z wyglądu skórek - wydawały się przesuszone.
Na niekorzyść działania wpływ miał też fakt, że mam zwyczaj podgryzania niepomalowanych paznokci. Dlatego paradoksalnie najszybciej mi rosną, kiedy są pomalowane lakierem.

(zdjęcia w 15 dniu kuracji, powiększenie po kliknięciu)


Płytka stała się ładniejsza, jaśniejsza. Jednak dłuższy czas bez lakieru równałby się obgryzaniu czyli niszczeniu paznokci. Po 15 dniach z ulgą pomalowałam paznokcie i liczę na szybszy wzrost. Serum mam zamiar używać w przerwach pomiędzy lakierowaniem, nie wykluczam jeszcze dłuższych kuracji w przyszłości, ale takich maksymalnie tygodniowych ;)



Skład (za KWC Wizaż http://wizaz.pl/kosmetyki/):
Aqua, Glycerin, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Carbomer, Diazolidynyl Urea, Potassium Sorbate, Potassium Hydroxide, Methyl Paraben, Propyl Paraben, Calcium Pantothenate, Malpighia Puncifolia

Pojemnosć 11ml, dostępność - wyłącznie drogerie Rossmann. Cena - ok. 7zł.


 
*Niestety mój aparat to wysłużony kompakt 6mpx i nie umiem nim zrobić dobrych zdjęć z bliska :( Proszę o wyrozumiałość ;)