niedziela, 16 czerwca 2013

Bad news :(

Aktualnie jestem w trakcie sesji i nie mam czasu na blogowanie, a do tego wczoraj zepsuł mi się laptop i prawdopodobnie przez następny tydzień nie będę w stanie dodać notki :(
Tą notkę piszę w sali komputerowej na uczelni ;))

Obiecuję parę szybkich postów, jak wszystko wróci do normy :)

sobota, 1 czerwca 2013

Olejki prosto z marokańskiego bazaru

Zacznę od tego, że w maju miałam już nie kupować żadnych kosmetyków do włosów, a na pewno nie miały to być olejki, ponieważ w zapasie mam jeszcze nie otwierany olejek Evalar ;) 

Tymczasem przy okazji odwiedzin dużego centrum handlowego trafiłyśmy wczoraj z przyjaciółką prosto na marokański bazar! :D Okazało się, że jest to event "Karawana rzemiosła marokańskiego" odbywający się w kilku miastach: w Krakowie był w maju, w Rzeszowie od 27 maja do 4 czerwca w Millenium Hall (na 'wewnętrznym' dziedzińcu i przejściach), w Łodzi przy Manufakturze od 6 do 11.06, w Warszawie przy Blue City od 14 do 20.06. oraz w Gdyni przy Centrum Gemini Park od 22 do 29.06. Zakupić można wyroby skórzane (do wyboru wiele pięknych torebek), dywany, tkaniny, dekoracje, ceramikę, biżuterię i kosmetyki. Towary wystawione są w pięknych orientalnych namiotach, wystawcy to chyba w większości Marokańczycy, a w każdym razie Arabowie, więc panuje klimat zbliżony do "prawdziwego" bazaru ;). 

Mimo, że miałyśmy mało czasu, zatrzymałam się przy stoisku z kosmetykami, który wypatrzyłam z daleka (jakieś małe przedmioty na półkach = kosmetyki! = być może olejki!). Stoisko należało do sklepu "Maroko Sklep", pewnie jako nieliczne prowadzone było przez polską obsługę. W ofercie było sporo kosmetyków z olejkiem arganowym, jak również czysty olej arganowy, produkty głównie firmy Azbane - np. olejki Valona, olejki Sahar, kremy Nagoya, szampony np. z olejkiem z czarnuszki (ale niestety z SLES :( ).

Zdecydowałam się na olej Valona Amla, olejek Sahar z czaruszką i konfiturę cytrynową.



Olejek Valona Amla ma krótki skład, podstawą jest parafina, na drugim miejscu amla, następnie zapach, absorber UV (zapobiega blaknięciu produktu) i barwniki. Zapach bardzo podobny do Amli Dabur. Cena - 14zł. 
Mam nadzieję, że będzie tak dobry jak Amla Dabur, a może nawet lepszy ;). Niedawno miałam "wypadek" z Amlą - butelka wyśliznęła mi się z ręki i wylało mi się ok. pół opakowania :/ (zostało chyba mniej niż 1/4), także zakup nowej butelki miałam w planach, ale może dopiero za miesiąc.

Olejek Sahar z czarnuszki nie jest czystym olejkiem, lecz na bazie parafiny. Na butelce w składzie wyszczególniono tylko parafinę i olej z czarnuszki, natomiast na stronach internetowych w składzie znalazły się na dalszych pozycjach olej rycynowy i przeciwutleniacze. W każdym razie skład wydaje się prosty i jeśli komuś nie szkodzi parafina, to całkiem przyjemny ;). Olejek można stosować zarówno na skórę twarzy i ciała, jak i do włosów. Kupiłam ze względu na to, że powinien hamować wypadanie włosów. Cena - 12zł.

Konfitura cytrynowa El Baraka - ma również prosty skład - cytryny, cukier, pektyna, kwas cytrynowy, co bardzo mnie zadowala. Zawiera 65g cukru na 100g produktu, więc dla osób preferujących dżemy niskosłodzone może być za słodka. Oczywiście już spróbowałam i dla mnie będzie odpowiednia w małych ilościach na półsłodkich herbatnikach typu Holenderskie ;). Cena - 4zł za 240g.

Jak widzicie ceny są bardzo atrakcyjne - olejki Valona były po 12 i 14zł, olejki Sahar głównie po 12zł, kremy Nagoya po 5zł (arganowy chyba trochę droższy). Oferta olejków jest całkiem szeroka i aż kusi, żeby kupić jeszcze więcej ;) Z konfitur były jeszcze truskawkowa i pomarańczowa.
Produkty te możemy dostać też w sklepie internetowym Maroko Sklep (-klik-), ale jeśli macie okazję polecam kupić na bazarze, gdyż ceny niższe o kilka złotych.


Możliwe, że jutro znowu odwiedzę marokański bazar i wrócę z czymś nowym :D


* Nie jestem pewna czy stoisko z kosmetykami nie jest czynne w Rzeszowie tylko do niedzieli 2.06., bo pani na moje pytanie odpowiedziała, że będą może tylko do tego dnia...

Koniec bana lakierowego! :D

Ponad dwa miesiące temu nałożyłam na siebie ban na lakiery ;) Na kupno nowego lakieru (lakierów ;) ) miałam pozwolić sobie dopiero w maju. Do mojej kolekcji doszły cztery lakiery - trzy będące wynikiem 40% promocji w Rossmannie: 2 x Miss Sporty i Lovely oraz Avon (kupiony również w okazyjnej cenie). Zakupy były raczej przemyślane - podobne do Avonu bordo z Golden Rose już zgęstniało; potrzebowałam pastelowego lila fioletu (M.S.); czaiłam się od pewnego czasu na "benzynowe" lakiery M.S., ale nie kupiłabym w regularnej cenie. Jedynie Lovely był kupiony pod wpływem impulsu - mam już podobny odcień czerwieni (koralu?), czego nie byłam pewna w sklepie, ale z delikatnym shimmerem, no i lakier zaczął się już rozwarstwiać (nie ma to jak usprawiedliwianie lakieromaniactwa :D).

Zdjęcie podwójne, ponieważ przy tym samym oświetleniu wyszły różne odcienie...


Od lewej:
1. Miss Sporty Clubbing Colours nr 344
2. Lovely Classic nr 73
3. Miss Sporty Metal Flip nr 040
4. Avon Nailwear Pro+ 'Tweed'

Jak Wam się podobają moje zdobycze? :D