sobota, 27 grudnia 2014

Aktualizacja włosowa po roku

Wstyd przyznać dlaczego tak naprawdę nie pisałam na blogu... Niestety oprócz ogólnego braku motywacji wciągnęłam się w pewną grę internetową i wiosną oraz latem poświęcałam jej za dużo czasu. Całe szczęście nie jestem uzależniona i od gry odciągnęły mnie zwykłe obowiązki.

Poza tym blogowanie, kiedy nie ma się naprawdę pozytywnych rezultatów, wydaje się bezcelowe... Po co pokazywać innym ludziom te przysłowiowe "trzy włosy na krzyż", kiedy woleliby pewnie przeczytać o cudownych włosowych transformacjach. Jednak w ostatnim okresie czasu otrzymałam kilka prywatnych wiadomości od dziewczyn z podobnymi problemami i może moja historia komuś faktycznie się przyda. Chociażby jako pocieszenie po oglądaniu spektakularnych włosowych historii dziewczyn, które mają naprawdę dobre geny; które po zmianach w pielęgnacji osiągają w kilka miesięcy rezultaty, do którym dziewczyn nieobdarowanym tak przez naturę sporo brakuje nawet po kilku latach. (Uwaga - dużo zdjęć)


Poprzedniej zimy moje włosy były naprawdę fajne. Dzięki stosowaniu amli w proszku włosy się wywijały, miały większą objętość.

 Grudzień 2013

Rosły szybko i musiałam je podcinać, bo niestety dłuższe wyglądają źle.

 Zapuść włosy, mówili. Będziesz dobrze wyglądać, mówili. - Styczeń 2014

 Luty - Kwiecień 2014

Po podcięciu - Maj 2014

Wiosną jeszcze się kręciły, latem zaczęło się robić źle. Zaczęło się od podrażnienia skóry głowy, włosy zaczęły się robić oklapłe i rozprostowane. Potem był wyjazd w góry, gdzie włosy były narażone na wiatr i słońce, mimo że nosiłam nakrycie głowy i stosowałam spray ochronny (chyba jednak nie najlepszy, ze względu na alkohol w składzie). Końcówki stały się przesuszone, zaczęły "supełkować". Następny wyjazd miesiąc później znowu naraził włosy na zniszczenie - mocno wiało, nie miałam ze sobą żadnego preparatu do końcówek, ratowałam się olejem kokosowym od przyjaciółki. Mimo, że to były tylko trzy dni, to mam wrażenie że negatywnie podziałały mi na włosy.
Być może miały znaczenie też używane kosmetyki. Wstyd przyznać, ale do tej pory nie ogarniam równowagi pomiędzy emolientami i humektantami, nie zwracam też uwagi na "punkt rosy". Jestem za to pewna, że moje włosy nie lubią większej ilości protein.
Wypadanie nieco się zwiększyło, prawdopodobnie też z powodu olejowania skóry głowy - podejrzane oleje odstawiłam, później używałam ich tylko do olejowania włosów na długości.

Zdjęcie z profilu = Total disaster :/ - Czerwiec 2014

Sierpień 2014


We wrześniu znowu podcięłam włosy i zaczęłam stosować Loxon. Na początku stosowania tego preparatu może nastąpić nasilone wypadanie i w mojej ocenie mogłam stracić wtedy nawet 1/3 włosów. A przynajmniej tak to odczułam wizualnie.

Październik 2014 - widać przerzedzone końcówki :(

W październiku pofarbowałam włosy henną Heenara i wypadanie zaczęło zmierzać ku końcowi. Loxonowi poświęcę osobną notkę. 

Obecnie włosy nie wyglądają powalająco - końcówki są rzadkie, na przedziałku sterczą baby hair, no i nie bardzo chcą się kręcić. Plusy - włosy odrastają, w kucyku mam ok. 5,5cm a nie wszystkie włosy dają się złapać do kucyka, nie licząc baby hair ;) Dzięki olejowaniu są błyszczące. W styczniu planuję kolejne podcięcie, ponieważ końcówki nie wyglądają najlepiej. Niestety minie wiele miesięcy zanim baby hair zagęszczą mi fryzurę.

Listopad i Grudzień 2014 - mam nadzieję, że widać baby-hair na zakolu :)

Nie ma sensu, żebym wypisywała wszystkie kosmetyki, których używałam w ciągu roku. Zwykle były to produkty polecane na blogach przez włosomaniaczki. Przez jakiś czas zapisywałam jakich użyłam kosmetyków danego dnia i jak potem wyglądały włosy, ale i bez tego mogę wyciągnąć pewne wnioski. Moim włosom nie służy nadmiar protein, niektóre kosmetyki (np. szampon Alterra Oliwka i Lotos), suszenie suszarką, noszenie kaputra i czapki - niestety konieczne kiedy się myje włosy rano, na krótko przed wyjściem z domu. Służą: niestety wycofane odżywki Isana Professional - Locken i Oil,  Isana Intensiv Pflege, oleje na długości, amla w proszku, spokojne suszenie bez suszarki.

Kosmetyki, których używam obecnie:
Szampony - Alterra Papaja i Bambus, Pharmaceris Skoncentrowany Szampon Wzmacniający H-KERATINEUM
Odżywki i maski - Isana Intensiv Pflege, Isana Professional Oil Care (nowa wersja), Planeta Organica balsam z rokitnikiem, Garnier Awokado i Karite, Alterra maska z granatem i aloesem, Joanna Professional krem podkreślający loki, Ziaja Intensywne Nawilżanie
Oleje - Hesh Ancient Formulae Amla, 100% Pure Neem Oil, Receptury Babuszki Agafii  regenerujący olejek, Pune Mahabhringaraj, Green Pharmacy Olejek łopianowy z Olejem arganowym
Inne - Hesh Amla w proszku, Hesh Heenara - proszek, woda różana KTC


Co chciałabym osiągnąć w Nowym Roku? Przede wszystkim zagęszczenie włosów. Jeśli włosy nie mogą wyglądać idealnie, to przynajmniej niech nie wypadają, zrobią się gęściejsze. I Wam wszystkim też tego życzę! :D


6 komentarzy:

  1. Widać, że loxon podziałał - cudne te baby hairy!! :)

    Powiem Ci tyle, patrząc na całokształt, że Twoje włosy z tyłu są naprawdę ok, a problem jest z włosami z przodu - te po boku i w okolicach zakoli. Jak je Ci się uda zagęścić, to zobaczysz, że pozbędziesz się przerzedzonych końcówek! :)

    3mam Kochana za Ciebie i Twoje włosy kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Nad czołem i na zakolach mam coraz więcej włosów, właściwie zaczynają mi aż za bardzo wyrastać od skroni w kierunku brwi, ale te nadprogramowe usuwam pęsetą ;)

      Usuń
  2. Wiem, jak jest ciężko przy oglądaniu MWH, jak po prostu któraś zmieniła farbę na hennę, kupiła Babydream i litrowy baniak Kallosa Latte i nagle włosy odżywają i są piękne cudne gęste i wogólemujborze... Ale doszłam do wniosku, że niezależnie od typu i struktury, powinno się swoją grzywę akceptować, wyciągać z niej cały potencjał i nie porównywać z innymi. :) I mówi to osoba, którą pół zycia gnojono za cienkie i rzadkie włosy głównie przez matkę zapatrzoną we włosy Hindusek.
    A i sądzę, że z dłuższymi włosami nie było u Ciebie tak najgorzej, ale nie wiem, jak wygląda Twoja twarz, więc nie będę się mądrzyć xD
    Mam nadzieję, że się nie poddasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Faktycznie to jest trochę dołujące, bo u mnie jakoś hity włosomaniaczek niekoniecznie się sprawdzają... Chociaż faktem jest, że nie miałam jeszcze Kallosa ;)
      Niedługo nowa notka, z uwzględnieniem Loxonu, mam dziwne wrażenie, że moje włosy jakoś się nie zmieniają na lepsze, tylko są na takim średnim poziomie.

      Usuń
  3. Witaj, szkoda, że zaprzestałaś dodawania postów, bo takich dziewczyn z nieidealnymi włosami, cerą czy paznokciami jest więcej niż tych, które przestały włosy prostować, a one jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stały się długie i przede wszystkim gęste. :) my, wiecznie walcząca też mamy głos i to widzę, że coraz donośniejszy. Marzą mi się włosy jak te Anwen, ale... Miałam takie i niestety już nie mam. Nie wiem czy przez hormony, stres, ale ich traktowanie z czasem zaczęły wypadać, aż ostatnio przekroczyły granicę wszelkiej mojej krytyki. Wzięłam się za nie ostro i zobaczymy. Głupio mi było po 2 latach od ostatniej radosnej notki wstawić foty rzadkich włosów na czubku, ale robię to przede wszystkim dla siebie i osób, które mają podobny problem, żeby nie cały się o tym mówić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i komentarz :) Nie zostawiłam bloga definitywnie, mam pomysły na notki, nawet robię do nich zdjęcia, tylko jak przyjdzie co do czego, to nie potrafię się zebrać ;)
      Oczywiście ma też wpływ to, że nie dokonała się jakaś cudowna metamorfoza ;) Może za jakiś czas, jak się ogarnę, to w końcu coś napiszę, bo myślę że doświadczenia z Loxonem i jego brytyjskim odpowiednikiem mogą być dla innych ciekawe.
      Mam nadzieję, że to co robimy, przyniesie w końcu jakieś skutki albo przynajmniej zapobiega gorszej kondycji naszych włosów :)

      Usuń