poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kosmetyki-śmieci w Szlachetnej Paczce

Długo zastanawiałam się nad tym czy napisać ten post, ale od kilku dni czytam różne opinie nt. akcji "Szlachetna Paczka"... Niestety jest bardzo dużo opinii ludzi, którzy uważają, że obdarowany powinien się cieszyć ze wszystkiego co dostał, chociażby było brudne i zepsute, a okazanie niezadowolenia z dostania tego typu przedmiotów uznawane jest za "postawę roszczeniową".

W firmie robiliśmy "Szlachetną Paczkę" dla dwóch rodzin. Wybraliśmy rodziny wielodzietne, w których występują choroby. W jednej z rodzin jest nastoletnia dziewczyna po przeszczepie szpiku. Jak może się orientujecie, w opisie rodziny na stronie "Szlachetnej Paczki" znajduje się rubryka "szczególne upominki". W rubryce tej rodzina zawarła JEDNO życzenie - kosmetyki dla ww. nastolatki.*
Podczas pakowania paczki zauważyłam woreczek z kosmetykami, które przyniósł któryś z darczyńców. Nie wiem co to za osoba i nie chcę wiedzieć (w paczki zaangażowane było kilkadziesiąt osób, również spoza firmy). Ale mam nadzieję, że kiedyś dotrze do niej, że postąpiła... nawet nie potrafię nazwać jak :/ Z ciekawości wzięłam woreczek i z każdym wyjmowanym kosmetykiem coraz bardziej zalewała mnie krew. 

Większość przeterminowana i to o kilka lat. Rozwalony stary cień do powiek, 1/5 kredki do oczu, 1/3 błyszczyka 3ml, śmierdzące błyszczyki Avon zużyte w 2/3, stara paletka cieni z Oriflame z jednym cieniem całkowicie zużytym, przeterminowane PRÓBKI, PĘSETA prawdopodobnie używana, itd., pościerane z wierzchu lusterko. Większość kosmetyków została przez nas wyrzucona, zostawiłam kilka, jakkolwiek miałam do nich wątpliwości. Gdyby to zależało ode mnie, to wyrzuciłabym całość.
Akcja miała miejsce ponad tydzień temu, a ja nadal czuję mocny niesmak, kiedy o tym myślę.
Pamiętam posty na blogach o tym, że można używane kosmetyki oddać np. do domów dziecka dla nastolatek, ale dziewczyny, które o tym pisały, miały na myśli np. lakiery używane może jeden raz. A nie kilkuletnie śmieci. 
Nie wiem co miał na myśli "darczyńca" tych kosmetyków. To, że dziewczyna jest biedna i powinna się cieszyć? Że jest ślepa i głupia i nie zauważy dat przydatności i zużycia kosmetyków?



Czy postawa traktująca SzP. jako okazję do wyrzucenia z domu starych rzeczy (bo niestety część odzieży przyniesiona przez darczyńców nie nadawała się do paczki - brud, dziury, zmechacenia, itd.) jest naprawdę słuszna, jak można wywnioskować z postów części internautów? Czy ja jestem naiwna myśląc, że jeśli już się daje kosmetyki, to powinny być nowe?




* Kosmetyki. Nie konkretne marki, tylko "kosmetyki".




Edit. 23.12.2014 - usunęłam fragmenty dotyczące postawy roszczeniowej i rubryki ze szczególnymi upominkami, gdyż przysłaniają one widocznie czytającym sens tego tekstu. Wolę aby uwaga skupiała się na chamskim potraktowaniu osoby obdarowywanej.

4 komentarze:

  1. Z tego co ja widzę, po przypadkach jakie znam, to raczej ci co wrzucają do Internetu żal i pretensje są po prostu roszczeniowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale post nie dotyczy osób wylewających żale na to co otrzymali, tylko tego co ktoś chciał ofiarować :/ Nie wiem czy ktoś mógłby mieć pretensje do tej dziewczyny, jeśli byłaby niezadowolona z otrzymanego "prezentu", na szczęście nie dostała tych śmieci. Nikt nie zasługuje na taki "upominek".

      Usuń
  2. Sytuacja ze starymi kosmetykami jest godna krytyki, ale poza tym niestety ciężko się z Tobą zgodzić.

    Dzieci mogą sobie marzyć o czym chcą, ale to wcale nie oznacza, że muszą to dostać. Serio myślisz, że przeciętną polską rodzinę, w której oboje rodzice pracują, ale zarabiają niewiele (polski standard) stać na kupienie córce pod choinkę kosmetyków Maca albo nawet L'oreal? Nie sądzę. Myślisz, że dzieci z przeciętnych rodzin nie marzą o tabletach, klockach lego i innych drogich rzeczach? Dlaczego im rodzice potrafią wytłumaczyć, że nie mogą dostać takiego prezentu, bo nie ma na to pieniędzy? Bo chyba nie jesteś aż tak oderwana od rzeczywistości, żeby myśleć, że każde dziecko w polsce na każde święta dostaje dokładnie to, co sobie akurat wymarzyło? Te wszystkie dzieci beneficjentów SzP trzeba uczyć przede wszystkim tego, że nic samo nie spada z nieba, a na wszelkie gadżety trzeba ciężko pracować, a nie wspierać w nich roszczeniową postawę (tak, wskazywanie w opisach konkretnych marek typu perfumy J'adore, gra na PS3 itp. to przejaw roszczeniowości). Polecam zejście na ziemię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ, że o roszczeniowej postawie i prezentach dla dzieci napisałam może ze dwa zdania i wskazałam to jako inspirację do postu - że gdyby dziewczyna otrzymała te nieszczęsne kosmetyki i ośmieliła się powiedzieć, że coś jest nie tak, to internet ukamienowałby ją jako roszczeniową, bo jako biedna powinna być zadowolona, że jakiś łaskawca zrzucił coś z pańskiego stołu.
      Nie wiem jak dokładnie to działa - czy wolontariusz pyta się tylko rodzica o to co chce dziecko, czy dopuszcza dziecko do głosu i nie koryguje danego życzenia w żaden sposób. Bo dla mnie życzenia typu tablet czy Playstation to absurd, może powinnam wyraźnie zaznaczyć w tekście.

      Nikt nie pisał o kosmetykach Maca i L'oreala. W życzeniach było suche "kosmetyki". Można było kupić tanią kolorówkę typu Wibo, Essence (pojawiła się w tych śmieciach) czy Miss Sporty, zresztą dziewczyny dokupiły jakieś tanie kosmetyki do paczki. Ale przynajmniej nowe.

      Usuń